Kilka słów Dre o tym jak być/stać się profesjonalistą...

by Andre Phillip (www.kitescoop.com)

Wszyscy słyszeliśmy co na temat sławy mają do powiedzenia sławni ludzie...
"Najtrudniejszą częścią sławy i szczęścia nie zawsze jest droga na szczyt. Najtrudniejsze jest utrzymanie się tam kiedy już raz ci się uda"
W sumie, zgodzę się z drugą częścią ale dla niektórych droga na szczyt również bywa trudna!

Chwilę już siedzę w kiteboardingu i widziałem wielu naprawdę utalentowanych riderów którzy pojawiali się i znikali szybciej niż ktokolwiek mógłby się do nich przyzwyczaić.

Kilku z nich było rozpoznawalnych i wspieranych by później zniknąć i oprócz ich home spotu nikt ich nie widział i o nich nie słyszał.
Nikt nie dał im szansy by zabłysnąć.

 

Poniżej kilka wskazówek co robić i czego NIE robić by być pro (fesjonalistą), lub gdy już ci się uda, jak się utrzymać na tej pozycji.

Nigdy nie zapominaj że kiteboarding to przede wszystkim dobra zabawa,zawsze stawiaj to na pierwszym miejscu.
Jeżeli pływasz dla pieniędzy i sławy prawdopodobnie nie uda ci się pociągnąć tego zbyt długo.
Znam całą zgraję rajderów którzy mieli wielki talent i nigdy nie dostali więcej wsparcia niż darmowy sprzęt. W pewnym momencie odeszli ponieważ myśleli że dostaną więcej, a z czasem będą dobrze opłacani i sławni.
Większość prosów ledwo zarabia wystarczająco dużo pieniędzy by przetrwać na tym, młodym etapie na jakim jest nasz sport.
Jeżeli wszystko co robisz dla kite'a, robisz z miłości do tego sportu, to może pewnego dnia pieniądze i sława będą wynagrodzeniem za twoje starania.... a ty będziesz się dobrze bawiłbędąc przy tym sławnym i bogatym:)

Nigdy nie myśl że jesteś BOGIEM! Trochę pokory!
Znam sporo riderów który doszli do etapu bycia "DOBRYM" ( z ich perspektywy BAAAAAARDZO BAAAARDZO dobrym) i nagle zaczęli zachowywać się jakby należeli do rodziny królewskiej albo czegoś w tym rodzaju.
Dla przykładu, poznałem jednego z takich gości jakieś 3 lata temu, był świetny, wyluzowany, fajnie spędzało się z nim czas, zawsze pomocny etc.
Opublikował w necie swoje promo.
Widziałem go znowu, w tym roku i wzrost jego umiejętności odbił się na wielkości jego głowy. Nagle myśli że jest panem i nie musi kiwnąć palcem by pomóc komukolwiek w czymkolwiek.
Tacy ludzie zazwyczaj popadają w swego rodzaju "spirale śmierci" i zastanawiają się dlaczego nikt nie chce im pomóc lub z nimi przebywać oraz dlaczego ludzie z ich otoczenia jeszcze nie są sponsorowani skoro znają takich WYMIATACZY!

Rób co masz robić.
Ok, zdałeś sobie sprawę że nie jesteś najlepszy, nie jesteś bogiem.
Naprawdę dajesz radę i warto jest dać ci szansę zabłysnąć, ale nikt tego nie zauważa.
Jestem wzorowym przykładem jak "nikt" z odrobiną talentu mógł rzucić pracę w lokalnym sklepie i zacząć pracować jako glob trotter.
Prowadziłem KiteAntigua.com i szęśliwie, własciciel Alex Portman dostrzegł moje możliwości i uwierzył że dałbym radę jako pro. Był pierwszym sponsorem, który dał mi szansę "ucieczki" z wyspy.
Wykorzystałem tą szansę, podróżowałem by startować w zawodach i robiłem co mogłem by poznać jak najwięcej ludzi z kajtowego przemysłu.
Jeżeli już się zdecydujesz, rób to co do ciebie należy.
Jeżeli nie znasz nikogo kto mógłby ci pomóc, szukaj, korzystaj ze wszystkich dostępnych źródeł ale najpierw musisz być pewien że jesteś tego warty.
Rozwijaj swoje pływanie, zbieraj dużo konkretnych filmików i zdjęć, zrób małą stronkę lub portfolio o twojej osobie i upewnij się że profesjonalnie stawiasz każdy krok w drodze na szczyt.

Bądź miły dla wszystkich, których spotkasz.
Jeżeli znasz któregoklwiek z prosów którzy są w grze od kilku ładnych lat, wiesz że są mili (nawet największe chamy;).
Ok, może ktoś jest dla ciebie dupkiem, ale to nie znaczy że ty musisz być dupkiem dla niego. Nigdy nie wiesz czy osoba którą spotkasz nie będzie miała dużego wpływu na twoją karierę.

Nie pływaj na sprzęcie innych firm!
Zrealizowałeś czek, dostałeś cały sprzęt a teraz pływasz na sprzęcie innych producentów tylko dlatego że wyglądają lepiej. Kogo to obchodzi, twój sponsor nawet nie zauważy, a poza tym JESTEŚ BOGIEM!!
Sponsorzy powinni się cieszyć?? uuuuuh nie po tym jak dostaniesz kopa w tyłek i będziesz musiał sobie znaleźć sobie pracę za biurkiem.
Ciśnij na ich sprzęcie jak długo jesteś z nimi, nawet jeżeli myślisz że jest beznadziejny.
Pracuj, zarabiaj, a kiedy znajdzie się lepsza okazja skorzystaj z niej.
Pamiętaj żeby nie palić za sobą mostów.

Ciśnij!
Pressuj mocniej, skacz wyżej, dłużej przytrzymuj graby i przede wszystkim rób to ze stylem! Cokolwiek to jest, staraj się przekraczać swoje możliwości.
Nie stój w miejscu, próbuj nowych rzeczy.
To pomoże ci pozostać zmotywowanym i ułatwi twój rozwój jako ridera.

Nigdy nie zwalniaj!
Ciężko pracowałeś by być na topie, a teraz kiedy już tam jesteś nagle myślisz "Ok,mogę stąd spadać"?
Widziałem wielu gości którzy po tym jak znaleźli się na szczycie kończyli wypaleni na samym dole i od razu zostawali zastąpieni przez kolejnych.

Nie bądź niewolnikiem drug'ów.
Znam gości którzy biorą i jeżdżą i nie mówię że z tym jest problem...niektórzy ludzie będący pod wpływem, jeżdżą lepiej i mogą się skupić....niektórzy nie.
Mówię o kolesiach którzy wszystko co robią to "wstawiają sie" i w końcu tracą motywację do robienia czegokolwiek produktywnego, cokolwiek to znaczy, wyjście gdzieś ze znajomymi i wspólna jazda, budowanie przeszkód, utrzymywanie kontaktu ze sponsorami etc.
Zbyt wielu ludzi wpadło w to bagno i nigdzie nie doszli w swoim życiu.


Zgadzacie się z tym?

 

Źródło: http://kitescoop.com/articles/article/bucket/

Komentarze

Dodaj komentarz